Swiffer vloerrenigen – recenzja – Ambasador LIHL

Kiedy nastała noc, dzieci poszły spać, zwierzęta ruszyły na wieczorne obchody dzielnicy, ja zostałam sama w salonie z myślą, że właśnie teraz zabiorę się za testowanie produktu marki Swiffer, który otrzymałam GRATIS w ramach programu – Ambasador LIHL.

W pierwszej kolejności wzięłam do ręki pudełko z produktem. Nie wiem czy to, że jest na nim napisane po niemiecku to zbieg okoliczności, czy po prostu opakowania wszystkich Swifferów są właśnie w tym języku? Oglądam pudełko z każdej strony, nie widzę holenderskiego, ale jeszcze nie wpadam w panikę, przecież nie powinno być to jakieś skomplikowane urządzenie?!

Z pudełka wyciągam 5 częściowy produkt, który po złożeniu wygląda tak:

DSC_0062

DSC_0055Bardzo lekki, części składały się sprawnie. Otwór na rączce też w moim schowku bardzo się sprawdził, bez problemu powiesiłam go na drzwiach. Zaczynam się przyglądać co jest na spodzie,oraz jak mocuję  się ściereczkę do tego urządzenia. Jest tak dziecinnie proste, że nawet nie trzeba spoglądać na tą niemiecką instrukcję, ale jeżeli już tak bardzo chcecie zajrzeć to na opakowaniu jest kilka obrazków jak po kolei korzystać z produktu.

Teraz spód:

DSC_0059

DSC_0057

DSC_0060

Gąbczasty, na pierwszym obrazku taka ot technika podtrzymująca ściereczkę, którą  nakłada się na Swiffer do podłóg. Bardzo wytrzymała, radzę nie wciskać głęboko palców bo może zaboleć. Nakładka- sucha ściereczka jest stabilna, podobnie jak i całe urządzenie. Postanawiam rozpocząć testowanie. Najpierw rozglądam się po podłodze w salonie. Szukać długo nie muszę, bo niespodzianek na podłodze jest wystarczająco. O widzę włosy, trochę ziemi z kwiatka, przebity balon, przy stoliku jakieś resztki niezidentyfikowanego czegoś, kurz też się znajdzie. ZACZYNAM!

DSC_0065

Spokojnie zbieram co nieco tym urządzeniem z pokoju, idzie sprawnie. Po 4 minutach podnoszę Swiffer, aby zajrzeć co złapało to urządzenie?

DSC_0066Te czarne kłaki to nie moje, a mojego męża. Bardzo sprawnie wyłapało włosy i kurz. Ale jak sami widzicie dolna część jest w miarę czysta. Więc na spokojnie mam zamiar dotrzeć tym razem pod meble i spróbować złapać te większe części spod stołu. Obracam tym razem czystszą stroną do przodu i znowu odkurzam podłogę, starając się złapać zwłoki balona i te okruchy przy stole. Kolejne 4 minuty wieńczą moją pracę takim rezultatem na Swiffer-ze.                                                                                                                                                                                             DSC_0067Może i wygląda to i mało apetycznie, ale częściowo jestem zadowolona z rezultatu. Po pierwsze spodziewałam się więcej brzydactwa przyklejonego do mojego Swiffera. Zdecydowanie motto pasuje do produkty, jest bardziej niezawodny do sierści, włosów i kurzu w porównaniu z odkurzaczem. Ale….tylko do sierści, włosów i kurzu. Nie nadaje się do większych brudów, jedzenia, no i w przypadku pękniętego balona też się nie sprawdził (to z resztą był największy kawałek ze wszystkiego co leżało na mojej podłodze). Bardzo koślawię wychodziło mi zmiatanie tym urządzeniem tego co się do niego jednak nie przykleiło. Na końcu i tak złapałam miotłę, ale tylko do dużych kawałków, bo autentycznie wszystko co małe Swiffer wyłapał bez problemów. Także na pewno dobry produkt do pokojów małych dzieci, jak śpią można w ciszy pod łóżeczkiem złapać wszystkie tumany. Właściciele zwierzaków też bardzo się ucieszą. Kłaczki ciągną do Swiffera jak do magnesu.

Moje zdanie na temat produktu – zdecydowanie rzecz bez której mogę żyć. Nie wiem jak często będę go używała. Prawdopodobnie skuszę się jeszcze na wypróbowanie ściereczek-nakładek wilgotnych, z zapachem. Chce jeszcze spróbować jego działanie w sypialniach dzieciaków, gdzie teoretycznie nie powinno być większych śmieci ani jedzenia na podłodze. Zobaczymy jak ta teoria będzie się miała do praktyki. Raczej zostanę przy swoim odkurzaczu. Który w odróżnieniu od Swiffera jest made in Holland. Gdzie produkują Swiffery? Zagadka tak prosta do rozwiązania jak złożenie tego urządzenia. Odpowiedź: w Chinach! Na rynku są podobne produkty i cenowo są tańsze. Samo urządzenie to koszt €15 , a zestaw 18 nakładek wyniesie cię €5. Akurat to urządzenie do mnie i do nas nie pasuje w żaden sposób. Małych dzieci nie posiadam, nie muszę się skradać do ich pokoju nocą aby poodkurzać. To co kot nagubi bez problemu wciągam odkurzaczem… Tylko mąż i te jego długie włosy. Tutaj Swiffer nie da rady – tu potrzeba specjalisty – fryzjera.

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *